P3910202WRÓBLÓWKA. Rowerowy wyczyn Mateusza Cyrwusa – multisportowca z Waksmundu, który w zbożnym celu, w zaledwie 17,5 godziny, pokonał ponad 300-kilometrową trasę z Rynku Głównego w Krakowie pod warszawski Pałac Kultury, stał się mocnym impulsem przyspieszającym integrację podhalańskich domów dziecka.

Przystań Szczęśliwe Jutro we Wróblówce na piknik wieńczący ten sportowo-charytatywny wyczyn zaprosiła także podopiecznych innych domów dziecka z Podhala, prowadzonych przez siostry zakonne w Szaflarach, Dursztynie i Spytkowicach. Okazja ku temu była szczególna – podziękowanie dla Mateusza Cyrwusa i wspierającej go ekipy. W ogrodzie stanął wielki namiot ze sceną, gospodynie z koła w Jabłonce i nieoceniona kucharka z Przystani przygotowały pyszności, które znalazły się na stołach.

P3910172

Niegdyś obiekt szkolny w wiosce pod Czarnym Dunajcem, w którym znalazł siedzibę dom dziecka prowadzony przez Fundację „Szczęśliwe Jutro”, jest teraz „mercedesem” wśród podobnych placówek. Składają się na to kompetencje i zaangażowanie kadry, ale też warunki lokalowe, wyposażenie, estetyka wnętrz, teren zielony. I dar do pozyskiwania przyjaciół. Dyrektoruje mu Bartłomiej Tabaszewski, myślący już o uruchomieniu kolejnego domu dziecka na wyższej kondygnacji.

P3910209

Przebudowę i modernizację obiektu umożliwiły po części środki unijne, a przypomnijmy, że na rzecz Fundacji Szczęśliwe Jutro zbierane były datki podczas Balu Starosty w 2018 roku. To dało lepszy start opiekuńczemu przedsięwzięciu. Na parterze znalazło więcej niż godne warunki czternaścioro dzieci. Góra o takiej samej powierzchni czeka na zasiedlenie i utworzenie kolejnej placówki, bo potrzeby są duże. Ten dom, jak i inne domy dziecka na terenie powiatu, pracuje pod nadzorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, ono też kieruje tutaj wychowanków.

- Dzieci mamy wieku od 2 do 15 lat – mówi dyrektor Tabaszewski. – W zasadzie są to dwa rodzeństwa i jedno dziecko z nimi nie spokrewnione. Ich potrzeby i zapóźnienia, deficyty w obyciu społecznym są duże. Staramy się stworzyć im warunki, by to nadrobić i wychować jak własne.

P3910133

Objąwszy placówkę, dyrektor od razu nawiązał kontakt z siostrami prowadzącymi domy dziecka na terenie Nowotarszczyzny. Wspólnie udało się już zorganizować Dzień Dziecka.

Z tą integracyjną inicjatywą zbiegł się w czasie sportowy wyczyn Mateusza Cyrwusa, instruktora narciarstwa i fizjoterapeuty, który od lat uprawia różne dyscypliny sportu, włącznie z piłką nożną w Huraganie Waksmund. A formę szlifuje też na siłowni i pływalni.

Gdy dojrzał do decyzji o sportowym wyczynie, koledzy podsunęli mu myśl, żeby połączyć go z akacją charytatywną. A dzieci z Przystani we Wróblówce znał, służąc im już kiedyś jako instruktor narciarstwa.

Od strony logistycznej rowerowy wyczyn byłby trudny do uskutecznienia bez pomocy i wsparcia kolegów z boiska. A dali je Mateuszowi: Andrzej Opacian z Ratułowa, sędzia piłkarski oraz dwaj koledzy z boiska: Marcin Bednarczyk i Adam Mozdyniewicz.

P3910143

Mateusz Cyrwus z ekipą poruszał się głównie bocznymi drogami, ale na pewnych odcinkach trzeba też było wjechać na drogi główne. Wtedy robiło się niebezpiecznie. Sytuację ratowały asekuracja kolegów i dobre oświetlenie. Przyjaciele pilnowali trasy, wyznaczali postoje na posiłek i uzupełnienie płynów.

O spontaniczności całej akcji świadczy m.in. to, że uczestnicy wyprawy wcale nie przejechali wcześniej autem ponad 300-kilometrowej trasy.

W warunkach już październikowych taki czas 17,5 godzinny czas pokonania trasy trzeba uznać za wyczyn. Tym bardziej, że droga nie była przecież dobrze rozpoznana, postoje krótkie, tempo maratońskie.  

Wielkim dopingiem wspierali jednak uczestników wyczynu przyjaciele i znajomi, Wielki był też potem odzew w social-mediach.

Równoległe z przygotowaniami Mateusz Cyrwus otworzył zrzutkę na stronie http://zrzutka.pl/fas468.  Wszyscy zainteresowani pomocą na rzecz podopiecznych Domu Dziecka Przystań Szczęśliwe Jutro we Wróblówce mogą wpłacać na to konto swoje datki i darowizny. Do tej pory dzięki ludziom o otwartych sercach udało się tam zgromadzić 10 tysięcy 800 zł. O wydatkowaniu tych pieniędzy – nie wykluczone, że na sprzęt sportowy -szefostwo placówki zadecyduje wspólnie z Matuszem. I wiele wskazuje, że nie jest to ostatnia akcja ekipy już sprawdzonej w trasie.

Fot. Anna Szopińska