1111luban-glinik1111

PIŁKA NOŻNA. Nie była to udana kolejka dla zespołów z Podhala występujących w grupie wschodniej IV ligi. Lubań Maniowy jedynie zremisował na swoim boisku z Glinikiem Gorlice, a KS Zakopane i Watra Białka Tatrzańska swoje mecze przegrały.

KS Zakopane – Skalnik Kamionka Wielka 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Hasior 73.
KSZ: Dziedzic – Floryn, Gubała, Murzyn, Bachleda – Ustupski, Drabik (82 Witoń), Leniewicz, Król – Kłosowski, Wesołowski (77 Babicz).
Skalnik: Kantor – S. Nowak I, Kupla, Słowik, S. Nowak II – Chochla, Hasior, Żarnowski, Bajdel – Pawełczak (86 Chełmecki), Kołodziej (80 Zieliński).
Sędziował: Sebastian Widlarz (Wadowice). Żółte kartki: Ustupski, Drabik – Chochla. Widzów: 250

Dobre, emocjonujące spotkanie ze sporą ilością sytuacji z obu stron. W 5 min groźnie główkował Kulpa, ale Dziedzic obronił. Minutę później po drugiej stronie po strzale głową Kłosowskiego zmierzającą do bramki piłkę zatrzymał jeden z obrońców. W 18 min po szybkim kontrataku w dobrej sytuacji znalazł się Kołodziej, ale i tym razem Dziedzic nie dał się pokonać. Po chwili Pawełczak tuż przed bramką nie trafił czysto w futbolówkę. W odpowiedzi Leniewicz znalazł się w polu karnym, uderzył, ale minimalnie niecelnie. Tuż przed przerwą wychodzący na czysta pozycję Wesołowski wypuścił sobie piłkę za daleko i zaprzepaścił tym samym swoją szanse.

Druga połowa to z początku dużą przewaga gospodarzy, którzy w krótkim odstępie czasu stworzyli sobie kilka bramkowych okazji. Świetnie spisywał się jednak w bramce Skalnika Kantor, który bronił m.in. strzały Ustupskiego, Króla i Kłosowskiego. Goście przetrwali napór i w 73 min zadali decydujący cios. Po rzucie rożnym obrońcy Zakopanego za krótko wybili piłkę, dopadł do niej Hasior i mocnym, plasowanym strzałem pokonał Dziedzica, któremu piłka przeleciała po rękach. W końcówce Skalnik umiejętnie bronił jedno bramkowej przewagi, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie groźnej akcji.

- Skalnik postawił wysoko poprzeczkę. Byli lepiej zorganizowani. Niemniej z przebiegu meczu my też mieliśmy swoje szansę. Nie znaleźliśmy jednak sposobu na świetnie dysponowanego bramkarza rywalki. Myślę, że sprawiedliwi byłoby gdyby mecz zakończył się wynikiem remisowy. Moi zawodnicy zostawili na boisku dużo zdrowia i serca. Tym razem jednak nie przełożyło się to na zdobycz punktową – ocenił trener KSZ Jerzy Grabara.

Wolski Lubań Maniowy – Glinik Gorlice 0:0
Lubań: Świerad – Gołdyn, Czubiak, Firek, Górecki – Kuziel (75 Ostachowski), Darowski, Noworolnik, Wardęga (65 Karkula) – Ciesielka (83 K. Kurnyta), S. Kurnyta.
Glinik: K. Brzeziański – Banaszek (46 Dziedzic), Kijek, Zapała, Rzemiński – Laskoś (84 Machowski), Baran, Jabłyczk (69 Gomulak), Król – Augustyn, D. Brzeziański (75 Czechowicz).
Sędziował: Rafał Gruszecki (Kraków). Żółte kartki: Darowski – Zapała, Banaszek.
Widzów: 250

Wynik nie krzywdzi żadnej ze stron. To było średniej jakości widowisko. W pierwszej połowie najlepszą okazję stworzyli sobie gospodarze. W 28 min po akcji lewą stroną Kuziel dośrodkował w pole karne a tam z pięciu metrów główkował S. Kurnyta, ale wprost w bramkarza Glinika. W 74 min fatalny błąd popełnił Kuziel, piłkę przed polem karnym przejął Augustyn, ale w sytuacji sam na sam ze Świeradem uderzył tuż obok bramki. Z kolei w 77 min w zamieszaniu w polu karnym Glinika, Firek uderzał z bliska, ale trafił w nogę jednego z obrońców.

GALERIA Z MECZU LUBANIA

- Chaos dominował w poczynaniach zespołów, głównie w pierwszej połowie. W drugiej coś drgnęło w naszej grze. Mieliśmy sytuacji, ale brakowało wykończenia. Szwankowało ostatnie podanie. Baliśmy też podejmować się ryzykownych decyzji. Szkoda punktów, bo bez względu na klasę przeciwnika, mecze u siebie trzeba wygrywać – przyznał trener Lubania, Łukasz Biernacki.

Wolania Wola Rzędzińska – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 1:0 (1:0)
Bramka: 1:0 Krupa 36
Watra: Szewczyk – Bochnak (86 T. Remiasz), Zinyak, Veresilovic, Drobnak – Kuchta, Kowalczyk, Zubek, Gacek (75 Kuszczak) – Kociołek, Ł. Remiasz.

- Każdy kto był na meczu, widział, kto był w nim zdecydowanie lepszą drużyną. Przyznali to nawet gospodarze, którzy podkreślali, że od 3 lat nikt tak wysoko nie zawiesił ich drużynie poprzeczki. Wolania była długimi momentami bezradna. Gola zdobyła po naszym błędzie przy stałym fragmencie gry. To był nasz jeden, jedyny błąd. Sami oddaliśmy na bramkę przeciwnika aż 16 uderzeń, przy 5 strzałach gospodarzy. Mieliśmy zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, w ilości dośrodkowań. Niestety raz, że byliśmy nieskuteczni, a dwa, że w 87 min arbiter w skandaliczny sposób okradł nas z szansy na remis, nie dyktując ewidentnego rzutu karnego za faul na Pawle Kociołku. Nawet kibice Wolanii przyznali nam rację, że nie sposób było tego nie odgwizdać. Paweł o mało co nogi nie stracił. Huk jaki towarzyszyły uderzeniu w jego piszczel słychać było po drugiej stronie boiska. Wszyscy widzieli faul poza sędzią. Zresztą to ten sam sędzia, który w Tymbarku również postąpił w podobny sposób. To jest skandal – powiedział mocno zdenerwowany trener Watry Janusz Niedźwiedź, który za głośne protesty w stronę arbitra głównego, został w 88 min odesłany na trybuny.