budzik

UNIHOKEJ. Nie milkną echa kontrowersyjnych zmian jakie w tym roku dokonały władze Polskiego Związku Unihokeja w rozgrywkach ekstraklasy seniorów. Wprowadzony został nowy, mocno wątpliwy system rozgrywania spotkań.

Przypomnijmy iż od tego sezonu, nie ma już podziału na grupy północną i południową. Zrezygnowano także z weekendowych dwumeczy z tym samym przeciwnikiem. Jest za to rotacja par. Teraz przykładowo w ciągu 24 godzin zespoły muszą przemieścić z Nowego Targu do Zielonki a następnie Siedlec, co daje łącznie ponad 500 kilometrów. Paradoksem jest też blisko 800 kilometrowa wyprawa do Gdyni na jedno 60 minutowe spotkanie.

Przedstawiciele nowotarskich drużyn – które od wielu lat nadają ton rozgrywkom – krytycznie na temat nowego systemu wypowiedzieli się już podczas przedsezonowej konferencji prasowej.

- Zostaliśmy postawieni pod ścianą. Niewiele mieliśmy do powiedzenia – mówi gracz aktualnego mistrza Polski Madex Górali, Dominik Siaśkiewicz

- Nie sądzę, żeby to w jakiś sposób wpłynęło na podniesienie poziomu czy atrakcyjności ligii a za to mocno odbije się na finansach poszczególnych klubów - uważa Lesław Ossowski, kapitan drugiego z nowotarskich zespołów, najbardziej utytułowanego polskiego klubu Szarotki Nowy Targ.

Prezes PZUnihokeja Marek Budziński stanowczo zaprzecza jakoby nowy system rozgrywek stanowił problem - Ciekawe, że tylko nowotarskie kluby mają pretensję. Do tej pory miały one za dobrze. Szantażowały nas wycofaniem się z rozgrywek, kiedy tylko wspomnieliśmy o potrzebie zmian. Wreszcie postawiliśmy na swoim. Obowiązujący system jest sprawiedliwy i równo traktuje wszystkie kluby zarówno z południa jak i północy naszego kraju. Te drugie były dotychczas pokrzywdzone – uważa Budziński.

Nijak argumenty prezesa mają się jednak do faktu, że po wprowadzeniu nowego systemu rozgrywek decyzję o wycofaniu się z ligi podjęli włodarze klubu właśnie z północy Polski: Ósemki Wejherowo.- Najwyraźniej działacze źle obliczyli koszty – twierdzi prezes Budziński. Innego zdania są władze nadmorskiego klubu. - Koszty liczyliśmy bardzo skrupulatnie i powiem więcej, że przy starym podziale ligi na północ i południe biorąc pod uwagę, że drużynę z Suwałk zastąpiła ekipa z Gdyni nasze koszta by zmalały. Poza tym one rozbiły by się w czasie. A tak po zmianach jakie wprowadziły władze PZUnihokeja nasza gra w lidze mijałaby się z jakimkolwiek sensem. Jak w ciągu dwóch dni mielibyśmy przykładowo przejechać ponad 1300 kilometrów i wrócić do domu o normalnej porze, by na drugi dzień zawodnicy poszli do pracy czy szkoły? Zmiany dziwią o tyle, że 5 na 8 klubów opowiedziało się, za tym aby zostało po staremu. Niestety nie był to żaden argument dla władz PZUnihokeja – podkreśla prezes i trener UKS Ósemki Wejherowo Grzegorz Janiszewski.

Prezes PZUnihokeja broni także zawzięcie kolejnej zmiany dotyczącej tym razem rozgrywania meczu finałowego. Do tej pory finał rozgrywał się według zasady: do dwóch zwycięstw. W tym sezonie mistrza wyłoni jeden pojedynek w dodatku rozegrany na neutralnym terenie. To jednoznacznie oznacza, że po raz pierwszy od 13 lat kibice z Nowego Targu nie zobaczą najważniejszego meczu w sezonie. Trudno bowiem sobie wyobrazić aby w finale nie znalazł się ktoś z dwójki: Szarotka – Górale. – Dotychczasowy play-off był nudny. Wzorem najmocniejszych europejskich lig, mecz finałowy odbędzie się w mieście gdzie jest siedziba Ministerstwa Sportu czyli w Warszawie. To podniesie rangę naszej dyscypliny – uważa Budziński.

ODE MNIE. Mocno chcę wierzyć, że przy wprowadzaniu zmian władze Polskiego Związku Unihokeja kierowały się dobrem swojej dyscypliny. Co najmniej zastawiający jest jednak sens wprowadzenia w życie tak radykalnych korekt, wbrew woli większości z klubów. Bo w końcu to chyba zarząd jest dla klubów a nie kluby dla zarządu. No, ale najwyraźniej prezes Budziński chce w jakiś sposób dopiec klubom, zwłaszcza tym z Nowego Targu. Cóż ich wieloletnia dominacja, prezesowi nie jest zapewne na rękę. Tyle, że skutki reform biją na razie w innych a nowotarżanie mają się całkiem nieźle.

Co do finału w stolicy to jeszcze jestem w stanie zrozumieć motywy tej decyzji i nawet w pewnym sensie ją poprzeć. Tyle, że na dzień dzisiejszy polski unihokej jest na tym poziomie, że organizacja meczu finałowego w mieście gdzie unihokej jest którąś tam z entych dyscyplin w hierarchii w bardo wątpliwy sposób wpłynie na jego promocję. A już plany związane z transmisją telewizyjną (tą normalną, nie internetową) to już dla mnie pełna abstrakcja. No, ale obym się mylił!

 

SPROSTOWANIE PREZESA PZUnihokeja Marka Budzińskiego 

Podtrzymuję swoje żądanie przeprosin ze strony redaktora Zubka, ponieważ zamieścił on w swoim artykule nieprawdziwe informacje, pomijając całkowicie moje wyjaśnienia, jakie złożyłem w rozmowie telefonicznej. Domagam się również umieszczenia moich wyjaśnień na Waszej stronie.

1) Od wielu lat system rozgrywek opracowuje Wydział Gier i Dyscypliny, jednak i w tym roku nastąpił podczas spotkania z przedstawicielami klubów swoisty pat, ponieważ niektóre kluby nie chciały zaakceptować rozstawienia z klucza, czyli podziału na grupy według miejsc zajętych w ubiegłym sezonie. W tej sytuacji zaproponowałem inny system, który został przyjęty przy obecności 6 przedstawicieli klubów, 5 głosami za, w tym również klubów KS Szarotka Nowy Targ i KS Górale Nowy Targ, przy jednym głosie przeciw – MUKS Zielonka. Zatem przedstawienie faktów przez Pana Zubka znacznie odbiega od rzeczywistości, ponieważ decyzja nie została podjęta wbrew klubom. Była głosowana na spotkaniu.

2) Nie zgadzam się, że system rozgrywek powinni ustalać zawodnicy, zwłaszcza, że przedstawiciele ich klubów ten system zaakceptowały. Jesteśmy chyba jedyną dyscypliną w Polsce, w której Pan redaktor Zubek pozwala zawodnikom na decydowanie o systemie rozgrywek. Czynić to powinien Wydział Gier i Dyscypliny we współpracy z przedstawicielami klubów, a następnie akceptuje go Zarząd.

3) Wypowiedź Pana Janiszewskiego nijak ma się do rzeczywistych faktów, ponieważ główną przyczyną wycofania zespołu z Wejherowa z rozgrywek był fakt, iż zespół ten nie posiada zawodników na pozycji bramkarza. Trudno grać mecze nie mając bramkarza.

4) Propozycja rozgrywania w jednym miejscu meczy o III i I miejsce w kategorii mężczyzn i kobiet padła w ubiegłym roku ze strony Pana Dominika Siaśkiewicza, aby wzorem najlepszych lig na świecie próbować innych rozwiązań na popularyzację dyscypliny. Decyzji nie podjął, jak sugeruje Pan redaktor Zubek Budziński, ale Zarząd Polskiego Związku Unihokeja. Przy 6 obecnych członków Zarządu decyzję podjęto jednogłośnie za.
Zdaniem Pana redaktora Zubka to wielki błąd, zatem władze szwedzkiej, fińskiej czy czeskiej federacji też się mylą szukając nowych rozwiązań.

Dziennikarstwo kojarzyło mi się zawsze z rzetelną informacją, niestety w tym przypadku jest swoistą tego parodią. Można mieć swoje nawet odmienne zdanie, ale rzetelna informacja wymaga przedstawienia prawdziwych faktów, które niestety zostały potraktowane przez Pana redaktora Zubka bardzo wybiórczo.

Z poważaniem
Marek Budziński – prezes Polskiego Związku Unihokeja

OD AUTORA. W żadnym stopniu nie czuję się zobowiązany do tego aby przeprosić Pana Prezesa oraz Zarząd Polskiego Związku Unihokeja. Nie uważam, abym w którymś miejscu mojego materiału podał nieprawdziwe informację. Co więcej rzekome nieścisłości jakich dopatruje się Pan prezes były opisane już w artykule z dnia 10.10.2012 „ Ambitne cele, ciekawe pomysły, kontrowersyjne zmiany" LINK – gdzie pojawia się m.in. temat schematu rozgrywek z tzw. klucza a także wypowiedź Pana Witolda Tomalaka (prezesa Szarotki) – której prezes Budziński się domaga, w swojej wypowiedzi umieszczonej na poratlu floorball24.pl.  Dziwi mnie, że prezes PZUnihokeja ignoruje zdanie jednego z najbardziej zasłużonych zawodników w historii polskiego unihokeja, a także kapitana najbardziej utytułowanego z polskich klubów.