katowaspNOWY TARG – KATOWICE. Jako kilka godzin mocnych wrażeń zapamiętają uczniowie I i II klas policyjnych Prywatnych Szkół Średnich im. prof. Venuleta wizytę w katowickiej Szkole Aspirantów Policji. Ten wyjazd pozwolił im także – w bezpośrednim kontakcie z aspirantami – poznać warunki dostania się do policyjnej służby.

Na Dzień Otwarty Koszar potężnego katowickiego ośrodka pojechało z Podhala 40 uczniów. O rozmiarach przedsięwzięcia, jakim jest dorocznie organizowany Dzień, najlepiej świadczy fakt, że przez kilkudziesięciohektarowy teren szkoły przewinęło się w tym czasie ok. 5 tysięcy osób (z kilkuletnimi maluchami włącznie).

Widowiskowe i emocjonujące prezentacje w rodzaju: pokazów tresury psów służbowych i koni używanych w policji, pokazów umiejętności walki wręcz policjantów z niebezpiecznym przeciwnikiem (który ma przy sobie broń krótką i długą, a musiał być obezwładniony); pokazów stylów i sztuk walk w warunkach halowych; zajęć w laboratorium kryminalistyki; spotkań z pracownikami Urzędu Celnego i Inspekcji Transportu Drogowego; zwiedzania miasteczka symulacyjnego (z bankiem, barem, kantorem, biurem); użycia symulatora samochodu koziołkującego skutkiem wypadku; pokazu umiejętności strzelniczych (działań indywidualnych i grupowych, z różnych pozycji, z użyciem różnych rodzajów broni: krótkiej, długiej i gładko lufowej); pokazu umiejętności komandosów (rzuty, pady, walka wręcz, rozbijanie rękoma dachówek i płyt chodnikowych) – rozłożone były na tych kilkudziesięciu hektarach. Wszystkiemu towarzyszyły huki, ogień i wystrzały.

Wszystko też było perfekcyjnie przygotowane, każda ze zwiedzających grup dostawała plan sytuacyjny i przewodnika w osobie kursanta, który opowiadał o realiach szkolenia oraz codziennym życiu aspirantów. Od niego podhalańska młodzież z „Venuleta" dowiedziała się, że policja to dziś służba elitarna, że zajęcia w Szkole Aspirantów trwają od godz. 5.30 do 22, a część tego czasu przeznaczona jest na samodoskonalenie. Ludzie o mniejszej wytrzymałości i determinacji nie mają tutaj szans. W przypadku „zarobienia" jedynki trzeba notę poprawić do tygodnia, a jeśli się to nie uda – czeka już delikwenta egzamin komisyjny. W każdym razie - przechodzenie przez szkolenia to „trud i zgrzytanie zębów", ale ponosić go naprawdę warto.

"Venulet" w Katowicach

Fot. z archiwum Szkoły