inwet4

SPORTY ZIMOWE. Iweta Faron paraolimpijka z Obidowej, specjalistka od parabiathlonu opowiada nam o minionym, bardzo udanym w jej wykonaniu sezonie, który jednak skończył się w najważniejszym momencie.

Za Tobą najlepszy sezon w życiu? Taki właśnie miał być, czy sama jesteś zaskoczona swoimi wynikami?

- Tak, myślę że ten sezon na pewno można uznać za mój najlepszy jak do tej pory w karierze sportowej. Biorąc pod uwagę, iż głównym założeniem na ten sezon, zarówno moim i jak i sztabu szkoleniowego, była poprawa wyników z poprzedniego roku, to się udało. Czy jestem zaskoczona? Na pewno. Początek kompletnie nie zapowiadał tego, że kolejne zawody pójdą tak dobrze. Zresztą myślę, że nie tylko ja jestem zaskoczona. Nic jednak nie bierze się z przypadku. Ten sezon był moim najciężej przepracowanym sezonem, więc efekty pracy musiały w końcu przyjść. 

Przypuszczam, że mocno żałujesz, że zaplanowane na marzec Mistrzostwa Świata w Ostersund, nie doszły do skutku. Patrząc na wyniki w sezonie, mogły być one dla ciebie wyjątkowo radosne…

- Zgadza się. Mistrzostwa Świata były tą główną imprezą tego sezon, do której sie przygotowywałam. Właśnie tam miała nadejść szczytowa forma i tam dopiero miałam pokazać na co mnie stać. Wszystko szło w tym kierunku. Zaczynało mi się coraz lepiej biegać, coraz lepiej się czułam na nartach i na strzelnicy. Gdy dowiedziałam się, że odwołują zawody to oczywiście pojawiła się złość. Byliśmy już przecież na miejscu, odbył się nawet oficjalny trening, listy startowe były gotowe, ale o godzinie 23, w dzień poprzedzający start, podjęto decyzję że mistrzostwa są odwołanie. Boli też, że mogłam powalczyć o top 3 w klasyfikacji generalnej biathlonu w PŚ. Mimo wszystko, zdrowie zawodników, sztabu i ludzi pracujących przy naszych zawodach jest najważniejsze. Jestem jednak przekonana że, co się odwlecze, to nie uciecze.

Jak duże znaczenie na Twój wzrost formy ma zmiana na stanowisku trenera do jakiej doszło w ubiegłym sezonie? Przypomnijmy Jana Ziemianina zastąpił wówczas duet: Ewelina Marcisz - Wiesław Cempa

- Myślę ze kluczowe. Powoli zaczynamy się że tak powiem „docierać”. Coraz lepiej wygląda nasza współpraca i jak widać przynosi to efekty. Do tego na pewno na plus jest to, że wprowadzony jest większy profesjonalizm w porównaniu do poprzednich lat. Jest też sporo nowości treningowych. Coś co na pewno jest plusem i pomaga w dużym stopniu to fakt, iż trener Cempa świetnie zna się na przygotowaniu nart. Sam mówi, że dobre narty to 50% sukcesu. Także Ewelina pożycza mi swój sprzęt, którego używała jeszcze za czasów zawodniczych i to też daje efekt. Jej narty są na pewno lepsze od tych, którymi dysponowałam do tej pory. Dobre narty + dobre smarowanie pomaga w osiągnięciu dobrych wyników.

Iweta1

Marcisz i Cempa wywodzą się z biegów. Z kim więc trenujesz strzelanie?

- Trener Cempa juz kiedyś pracował z kadrą niepełnosprawnych i miał kontakt z biathlonem. To on trenuje z nami strzelanie, pomaga, analizuje i wyciąga wnioski. Jak widać, wychodzi mu to całkiem nieźle.

W ostatnim czasie mocniej postawiłaś na biathlon. Biegi nieco zostały przez Ciebie odstawione na boczny tor….

- Nadal startuje w obu tych konkurencjach. Na dodatek pracuje nad poprawą stylu klasycznego, w którym udaje mi sie również poprawiać wyniki. Jednak mimo wszystko postawiłam na biathlon, bo czuje sie w nim pewniej, a do tego nie sam bieg, a również szybkość i skuteczność strzelania jest tutaj na wagę złota albo medali. Na ten moment jestem najszybciej strzelająca zawodniczką u siebie w grupie, wiec to napawa optymizmem i pozwala skupiać się głownie na tym. Poza tym to, gdzie osiągam lepsze wyniki i mam szanse na wyższe pozycje też jakby pozwala postawić biathlon na pierwszym miejscu! A no i... biathlonu mimo wszystko nie biega się klasykiem.

Wracają do sezonu. Najlepszy wynik osiągnęłaś w Altenbergu – gdzie po raz pierwszy w historii – stanęłaś dwa razy na podium. Wszystko wtedy „zatrybiło” w stu procentach czy może dopisało Ci szczęście?

- Myślę, że zarówno to i to. W pierwszym biegu się wywaliłam, a i tak byłam na pudle. Odrobina szczęścia? Możliwe. W drugim biegu zgubiłam chip, który mierzy czas, spanikowałam podczas biegu i trochę tam było przykrych sytuacji, ale jednak się udało. Może po prostu takie "dzikie" sytuacje mi sprzyjają? Nie wiem. Na pewno miałam też wtedy świetnie przygotowane narty, trasa pomimo swoich 550 metrów miała pewnie elementy, gdzie liczyła się technika, co też było dla mnie na plus. No i fajna strzelnica. Podsumowując: wszystko (prawie) zatrybiło przy odrobinie szczęścia.

W Finsterau w sprincie też otarłaś się o podium. Czego tam zabrakło ?

- Tak naprawdę nie wiem. Informacji na trasie o stratach? Myślę, ze to jest istotna sprawa. Gdybym wiedziała jak to się prezentuje to na pewno byłabym w stanie urwać te kilka sekund, czy spokojniej podejść do strzelania, żeby jednak nie strzelić sobie tych pudel. Na ten moment pozostaje jednak tylko gdybanie.

W klasyfikacji generalnej w pierwszej 10 aż 8 zawodniczek to Ukrainki i Rosjanki. Wciąż te państwa są poza zasięgiem innych krajów? Czy coś się zmienia w tym względzie?

- Jeżeli chodzi o moja grupę to naprawdę nie są to kraje poza zasięgiem. W biegach doskakuje do nich Norweżka, Kanadyjki tez z nimi sobie radzą. Trzeba wziąć pod uwagę, że wszystkie zawodniczki startują wszystko, jak Ukrainki czy Rosjanki. Dlatego też inaczej przedstawia się ta klasyfikacja generalna. Na pewno u mężczyzn Rosjanie stanowią jednostkę, do której jest ciężko komukolwiek doskoczyć. Wśród stojących mężczyzn to Rosjanie rozdają karty.

Iweta2

Myślami wybiegasz już do 2022 roku i Igrzysk w Pekinie? Wielokrotnie mówiłaś że po średnio udanych dla Ciebie Igrzyskach w 2018 masz wiele do udowodnienia przede wszystkim samej sobie..

- Na pewno Igrzyska są gdzieś w planach i myślę o nich nawet, analizując treningi bieżącego sezonu. Tak, Igrzyska w Korei były lekcją. Chciałabym sprawdzić czy udało mi się ja przyjąć i odrobić tak, aby na kolejnych Igrzyskach udowodnić sobie, ze jestem w stanie walczyć z tymi najlepszymi. Przede wszystkim chodzi o udowodnienie sobie, że ta ciężka praca się opłaciła. Ale do Igrzysk jeszcze dwa lata, przed nami za rok MŚ. Myślę, że to impreza nad która będę skupiać swoje myśli aktualnie.

Jak oceniasz kondycje sportu paraolimpijskiego w Polsce?

- Nie jestem w stanie ocenić całego sportu. Biorąc pod uwagę moją dyscyplinę to na pewno sport ten raczkuje jeszcze. Mało osób wie, że jest cos takiego jak parabiathlon czy biegi narciarskie. A jeżeli już wiedzą, to specjalnie nie orientują się w temacie. Ale co się dziwić, że mało osób o nim wie, skoro go mało widać.

Mama Zofia - która jest Twoim najwierniejszym fanem - pochwaliła Cię za sezon? Czekała Cię jakaś niespodzianka po powrocie do domu?

- Mama jest dumna bez względu na wyniki. Wie ile kosztował mnie ten sezon, tak samo jak każdy poprzedni. Zna sport też z własnego doświadczenia. Chwali mnie za każdy wynik, czy nawet trening. Jest ze mnie po prostu dumna bez względu na to jak mi idzie w tym sporcie. A w nagrodę w tym sezonie przygotowywała mi naleśniki.

Jak spędzasz czas na kwarantannie? Netflix w użyciu?

- Przede wszystkim nadrabiam zaległości w studiach, które się nazbierały podczas nieobecności przez sezon. Robię też zadania i projekty na bieżąco, zdając przedmioty już z drugiego semestru. Do tego trochę trenuję biegając z psem po łąkach za domem, czy chodząc po lesie. Netflix też jest w użyciu, ale tylko po nocach.

Rozmawiał: Maciej Zubek