Biegtras19NOWY TARG. Rekord w liczbie uczestników padł. 804 startujących to jeszcze nie frekwencja porównywalna z największym w Polsce Biegiem Piastów w Jakuszycach, ale wielu zawodników z innych zakątków kraju mówi o Biegu Podhalańskim jako drugim pod względem rangi i prestiżu. W jubileuszowej i najtłumniejszej z dotychczasowych X edycji brakło tylko zawodników z Pomorza. Zrekompensowali to Słowacy, Czesi, Austriacy.

Dlatego – oprócz flag narodowej, papieskiej i unijnej – „Mali Śwarni” w góralskim odzieniu, otwierający X Bieg, dzierżyli flagi tych trzech państw.  

Mimo uruchomionej znacznie wcześniej listy on-line, niektórzy dokonywali zapisów dosłownie na kwadrans przed startem, co świadczy o szybkich, spontanicznych decyzjach. 

Kto tylko pojawił się w sobotę rano na lotnisku, wiedział, że narty pójdą cudownym ślizgiem – temperatura była bliska zeru, śnieg - leżący grubą warstwą, ciut zmrożony, przez to bardzo „nośny”, tory - przygotowane znakomicie. Romantyzmu zimowej scenerii dodawały delikatnie oszronione drzewa. Jedynie widok na Tatry przesnuwała lekka mgiełka. Doświadczeni biegacze od razu wyczuli w tych idealnych warunkach szansę poprawienia swoich życiowych wyników, dlatego długa kolejka ustawiła się przed startem do smarowaczy nart. Dobór specyfików podłoża i temperatury to cała sztuka. Czym innym smaruje się np. ślizgi nart pośrodku, w miejscu nacisku na śnieg, a czym innym resztę ich długości. W ruch poszły proszki, płyny, smary, parafiny i polerki. Obok polskiej firmy zawodników obsługiwał specjalista ze Słowacji.

Ekipa z zaprzyjaźnionego Kieżmarku przyjechała całym autokarem, w liczbie 26 osób. Czwórka młodych biegaczy reprezentowała klub „Jasna” w Liptowskim Mikulaszu. Nowotarska „dwójka” - z trzema klasami sportowymi wystawiła - aż 20 młodych zawodników, szczycąc się w sumie 35 biegającymi uczniami. Mocna grupa klubowiczów i amatorów przyjechała z Chochołowa i okolicznych miejscowości. Kilkoro zaprawionych w bojach paraolimpijczyków imponowało formą i determinacją. W X edycji startowało też paru niepełnosprawnych.

P3350038

Jedni uczestnicy chcieli potwierdzić swoje umiejętności na różnych dystansach, przy rewelacyjnych warunkach, inni – potrenować przed kolejnymi zawodami, jeszcze inni – dali się unieść fali entuzjazmu i atmosferze jedynego Biegu w swoim rodzaju, startując po krótkim tylko treningu w rejonie lotniska. Wielu, z myślą o patronie tej szczególnej imprezy i 40. rocznicy pamiętnej Mszy św. na murawie lotniska w czerwcu 1979 r. – niosło w sercach najróżniejsze modlitewne intencje, prośby i dziękczynienia. To nadawało głębszy wymiar wysiłkom na trasie. Byli i tacy, którzy decyzję o starcie podjęli po różnych chorobowych epizodach lub po wypadkach, biegnąc po zdrowie i z prośbą o nie.     

Dobry przykład osobistym udziałem dali pani wiceburmistrz Joanna Iskrzyńska-Steg i wicewójt gminy Nowy Targ – Marcin Kolasa. Nowotarskich olimpijczyków reprezentował w X Biegu Józef Batkiewicz (biegnąc razem z wnuczkiem). Dyrektorką Biegu, jak i w poprzednich edycjach, była Jadwiga Guzik – wielokrotna mistrzyni Polski w biegach narciarskich. Rola dyrektora technicznego przypadła Barbarze Sobańskiej z Zakopanego – b. delegatce FIS i dyrektorce Szkoły Mistrzostwa Sportowego. W sędziowskim gronie i na linii startu porządku pilnował Stanisław Marek.

Przy tak dużej ilości startujących logistyka związana z rejestracją zawodników, funkcjonowaniem biura, pomiarem czasu, obsługą trasy, dekorowaniem finiszujących – musiała działać perfekcyjnie, błyskawicznie i duża w tym zasługa wolontariuszy z Wyższej Podhalańskiej. Punkt odżywczy ulokowany był na terenie Szaflar. Na mecie też mogli zawodnicy szybciutko poprawić energetyczny bilans. Ekipa goprowców Grupy Podhalańskiej, ze skuterem śnieżnym i sprzętem transportowym, czuwała na wypadek jakichś nieszczęśliwych zdarzeń. Jej zadaniem było też na koniec objechać pętle, sprawdzając, czy jakiś biegacz nie pozostał na torze. Ale nad uczestnikami „papieskiego” Biegu czuwała przede wszystkim Opatrzność – ratownicy medyczni przed ogłoszeniem wyników mogli spokojnie wsiąść do karetki i odjechać, nie natrudziwszy się wcale.

Jako pierwszy linię mety osiągnął biegnący na 6-kilometrowym dystansie Andrzej Mojeścik z Istebnej – co godne uwagi – trenujący w koleżeńskim teamie amator. Kolejni finiszujący wpadali po ostrym wysiłku, zlani potem, „na ostatnich nogach”, padający ze zmęczenia, ale szczęśliwi, że dobiegli, że podołali, że ktoś już wiesza im na szyi okazały medal w kształcie płatka śniegu, ktoś bije brawo, obejmuje za szyję, podaje kubek z herbatą. Inni docierali w całkiem dobrej formie, „na luzie”, ale też usatysfakcjonowani.

Doskonałe warunki sprzyjały osiąganiu bardzo dobrych czasów. Zwycięzca w kategorii open, Peter Mlynar ze słowackiego Gerlachova, pokonał 30-kilometrowy dystans w czasie 2 godz. 27 minut. Co znamienne – panie stające na podium po tym samym dystansie to w dwóch trzecich amatorki.

I Podhalanie, i przybysze nie szczędzili słów uznania dla przygotowania tras i sposobu zorganizowania imprezy. Ten trud się opłacił – Nowy Targ dzięki tak masowej imprezie umocnił pozycję Ośrodka narciarstwa biegowego i zwrócił uwagę na swoją ofertę treningowo-rekreacyjnych tras w urokliwych miejscach, ze wspaniałymi widokami.

- Namówcie swoje rodziny, przyjaciół, sąsiadów, żeby w przyszłej edycji udało się przekroczyć magiczną liczbę tysiąca uczestników – przekonywał po wręczeniu nagród burmistrz Grzegorz Watycha.

X Bieg - radość i wyczyn

Fot. Anna Szopińska