IMG 6255

PIŁKA HALOWA. Nowy Targ drugi rok z rzędu był gospodarzem Turnieju Finałowego Halowego Pucharu Polski na szczeblu Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. W stawce czterech finalistów mieliśmy dwóch reprezentantów Podhala. Niestety zarówno Huragan Waksmund jak i TS Patroni przegrali swoje półfinałowe mecze.

Huragan przegrał 2:3 z AZS UE Kraków. Pierwsza połowa bez bramek, choć sytuacji bramkowych z obu stron było sporo. Huragan zaczął bojaźliwie, ale z każdą minutą się rozkręcał. Obronę akademików nękał szczególnie Robert Mroszczak, ale tego dnia skuteczność nie była jego mocną stroną. Gole oglądaliśmy po przerwie. Pierwsi trafili krakowianie. Szybko jednak odpowiedział ładnym trafieniem z dystansu Daniel Wajsak. W kolejnych pięciu minutach Huragan miał trzy znakomite sytuacje, którzy nie wykorzystał. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić po chwili waksmundzianie w krótkim odstępie czasu stracili dwa gole. W końcówce jeszcze Kacper Wybrańczyk zmniejszył dystans do rywali, ale na wyrównanie czasu już zabrakło.

- Szkoda. Jest spory niedosyt bo przy lepszej skuteczności mogliśmy ten mecz wygrać. Szczególnie żal tych sytuacji przy wyniku 1:1, bo to był moment kiedy mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa. Co nie udało się nam, udało rywalom. Trudno, tanio skóry ne sprzedaliśmy. Myślę, że pokazaliśmy się z całkiem niezłej strony – powiedział kapitan Huraganu, Bartłomiej Mroszczak.

Patroni mierzyli się obrońcami trofeum sprzed roku Metalem Tarnów i przegrali 1:6. Wynik końcowy absolutnie nie jest adekwatny do tego jak ten mecz wyglądał. Zaczął się on co prawda od szybkiej bramki dla Metalu, ale po chwili do remisu doprowadziła Jakub Kasperczyk. W kolejnych fragmentach to Patroni mieli więcej okazji bramkowych. Brakowało im jednak precyzji, ale też i szczęścia. Między innymi trzy razy po ich strzałach piłka trafiała w słupek bramki rywala. Tarnowianie byli za to skuteczni do bólu. Przy wyniku 1:3 Patroni zaryzykowali i zdecydowali się na grę z tzw. lotnym bramkarzem. To przyniosło jednak skutek odwrotny od zamieszonego i tarnowianie trzema kolejnym bramkami przypieczętowali wygraną. - Po pierwszej połowie było nas optymizm. Po golu na 1:1 grało się nam super. Szkoda tych sytuacji w których trafialiśmy w słupki. Myślę, że gdyby choć jedna z nich skończyła się golem to ten mecz potoczyłby się zupełnie inaczej. Potem tak naprawdę pierwszy poważny błąd, skutkował stratą przez nas gola. Potem szybko wpadał następny, a te kolejne już były konsekwencją tego, że zaryzykowaliśmy, otworzyliśmy się i przeciwnik nas wypunktował. Mimo porażki jestem dumny z zespołu. Pokazaliśmy myślę kawał niezłego futsalu, co dobrze rokuje przed kolejnymi turniejami – przyznał kapitan TS Patroni, Dawid Antolak.

W finale AZU UE Kraków pokonał 9:5 Metal.