whj2

Rozmowa z Wojciechem Hajnosem, szczypiornistą, pochodzącym z Szaflar, który ma za sobą pierwszy sezon na pakietach PGNiG Superlgi w barwach Zagłębia Lubin.

W przedwcześnie zakończonym sezonie, zajęliście 7 miejsce. Ten wynik was zadowala?

- Cel jaki przed nami postawiono przed sezonem to miejsce w pierwszej ósemce. Zrealizowaliśmy go z lekką nadwyżką, więc mamy powody do satysfakcji. Szczególnie że wielu wskazywało na nas jako pierwszego kandydata do spadku, głównie z racji tego że dysponowaliśmy jednym z najmłodszych składów w lidze, ze średnią wieku wynoszącą 23 lata. Głównie też z tego powodu zdarzały się nam częste wahania formy. Dobre mecze przeplataliśmy słabszymi. Jak to się mówi: młodość na swoje prawa. 

A jeżeli chodzi o Twoją samoocenę? Mówiłeś mi przed sezonem, że trudno o lepsze miejsce do rozwoju jak Zagłębie. Teraz z perspektywy czasu to potwierdzisz?

- Tak, jak najbardziej. Tylko się utwierdziłem w przekonaniu, że Zagłębie na ten moment dla mnie jest najlepszym klubem do rozwoju. Jako młody zawodnik potrzebuje jak najwięcej minut na boisku i w tym sezonie spędziłem ich bardzo dużo. Starałem się zawsze dać z siebie 100 %. Tak samo podchodziłem do treningów. Po prostu ja wciąż się uczę i każdy mecz, trening to dla mnie niesłychanie wartościowa lekcja. Dziś już wiem, że największym moim problemem była stabilizacja formy i nad tym szczególnie mocno muszę pracować.

whj1

To już wiemy, że z ilości minut jakie spędziłeś na boisku jesteś zadowolony, a z z roli jaką pełniłeś w drużynie? I czy poziom z jakimś się zetknąłeś na najwyższym krajowym poziomie był taki jak się spodziewałeś?

- Przede wszystkim piłka ręczna to sport drużynowy. Naszą siłą był kolektyw, którym wygrywaliśmy mecze. Moja rola w drużynie była taka sama jak każdego innego zawodnika. Każdy z nas był tą przysłowiową cegiełką do wyników. Co do poziom Superligi, to oczywiście spodziewałem się że będzie to bardzo duży przeskok. To inny świat w porównaniu z 1 ligą. Gra jest szybsza, no i oczywiście dużo bardziej boli. Nie ma czasu na kalkulacje.

Jakie masz wspomnienia ze spotkań z tuzami polskiej ligi jak Viva Kielce czy Wisła Płock?

- To było spełnienie jednego z moich marzeń. Zawsze bowiem marzyłem by zagrać przeciwko zespołem z Ligi Mistrzów,  przeciwko zawodnikom,których jeszcze chwilę temu, oglądałem tylko w telewizji. Przeżycie więc było duże, ale też kolejna cenna lekcja dla mnie. Trener zawsze nam powtarzał przed takimi meczami, że to są tylko ludzie i mamy po prostu wyjść na parkiet, pokazać się z jak najlepszej strony i walczyć jak równy z równym. To jest sport, a w nim wszystko zdarzyć się może.

Był jakiś jeden zawodnik, który szczególnie zrobił na Tobie wrażenie na żywo ?

- Pamiętam mecz z Kielcami jak ponad dwu metrowy Vlad Kulesh wyskoczył w górę oddał i rzut na naszą bramkę. Stałem wtedy w obronie. Nie zapomnę tego jak zobaczyłem jego buty nad moją głową. Ciężko było uwierzyć, że można tak skakać i jeszcze uderzyć z siłą ponad 100 kilometrów na godzinę. Generalnie jednak dla młodego chłopaka jak ja, wielu zawodników Superligi robiło wrażenie, że wymienię tutaj naszych reprezentantów jak  Michał Daszek czy Arek Moryto.

Masz jakiś jeden mecz z tego sezonu który szczególnie miło wspominasz?

- Każdy wygrany, ale jak mam wybrać jeden, to ten na własnym parkiecie tuż przed świętami Bożego Narodzenia z Azotami Puławy. Nie byliśmy faworytem w tym meczu, a postawiliśmy się 4 drużynie w naszym kraju i wygraliśmy z nimi 2 bramkami. To była 5 nasza wygrana z rzędu. Pamiętam, że rzucałem wtedy rzuty karne, w momentach gdzie mecz był na styku i wychodziłem z tych pojedynków zwycięsko. Ręką nie drżała.

Trener Bartłomiej Jaszka, który Cię sprowadził do Zagłębia, zrezygnował i przeniósł się do Kwidzyna. Byliście zaskoczeni tą decyzją? Czy jakoś was do tego wcześniej przygotował zanim ogłosił to publicznie?

- Oczywiście, w pierwszym momencie  kiedy trener nam przekazał tę informacje byliśmy mocno zaskoczeni, ale też było zrozumienie. Taki jest sport i taka praca trenera. Z mojej strony jestem bardzo zadowolony ze moglem pracować z tym szkoleniowcem, był to znakomity zawodnik i oczywiście wielki autorytet, od którego można nauczyć się bardzo dużo.

whj3

Jaszkę zastąpił jego asystent Jarosław Hipner. To dobre rozwiązanie dla was?

- Tak myślę, że to dobra decyzja. Trener Hipner jest z zespołem od 3 lat i zna go na wylot. Wierzę w to, że będziemy kontynuować dalej dobrze obraną ścieżkę i stawać się jeszcze lepszym zespołem pod jego dowodzeniem.

Zapowiadają się większe zmiany w zespole ?

- Na ten moment na to się nie zanosi. Raczej jakieś pojedyncze odejścia. Trzon drużyny powinien zostać.

A w środowisku zawodników piłki ręcznej są obawy związane z kryzysem jaki wywołuje pandemia koronowirusa? Pytam o kwestie finansowe…

- Oczywiście odbija się to na wszystkich. Piłka ręczna też jest niestety na to narażona. Wszystkie kluby na świecie muszą się ratować, żeby nie doszło do upadku. Dlatego musimy się z tym pogodzić. Każdy musi się przyłożyć do tego, by wszystko było w jak najlepszej formie.

Rozmawiał Maciej Zubek