Podhale Region

Środa, 26 lipiec 2017

Ostatnia aktualizacjaŚr, 26 Lip 2017 3pm

Jesteś tutaj: Home Sport Rozgrywki Ligowe Piłka nożna V liga. Derby do jednej bramki, niezwykła wygrana Szaflar

Reklama

Piłka nożna V liga. Derby do jednej bramki, niezwykła wygrana Szaflar

11szafkolejarz

PIŁKA NOŻNA. W przedświątecznej serii spotkań ligi okręgowej, doszło do dwóch derbowych starć drużyn z Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej. W Zakopanem dosyć niespodziewanie wysokie zwycięstwo odniósł Orkan Raba Wyżna, z kolei w Szczawnicy Jarmuta – nie bez problemów – wygrała Orawą Jabłonka. Czwarty z naszych zespołów LKS Szaflary, przegrywał już 0:2 w starciu na swoim boisku z Kolejarzem Stróże, by w drugiej połowie przechylić szalę zwycięstwa.

Jarmuta Szczawnica – Orawa Jabłonka 3:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Mrówka 77, 2:0 Folwarski 87 z karnego, 3:0 J. Pietrzak 90.

Jarmuta: Borzęcki – Jasiurkowski, Ojrzanowski, Bobak, Kozielec – Piszczek (46 Kuziel), Noworolnik (70 M. Pietrzak), J. Pietrzak, G. Gołdyn, Mrówka (84 Ł. Wiercioch) – Folwarski.

Orawa: Guzik ŻK – W. Zahora ŻK, T. Zahora, Dworszczak, Smutek ŻK, ŻK, CZK 80 – Kasprzak (85 Guziak), Stehura, Stasiak, Męderak, Andrasiak (87 Dziubek) – Zubrzycki (84 Brząkała).

Sędziował: Kogut z Nowego Sącza.

Mecz rozstrzygnął się w ostatnim kwadransie, kiedy gospodarze „złamali” żelazną do tego momentu defensywę przyjezdnych. Wynik meczu otworzył w 77 min Mrówka, który skorzystał z nieporozumienia między bramkarzem a obrońcami Orawy i z bliska wepchnął piłkę do bramki. Trzy minuty później z boiska wyleciał za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę, gracz Orawy Smutek. W 87 min Folwarski był faulowany w polu karnym przez Guzika i sam wymierzył sprawiedliwość z rzutu karnego. Już w doliczonym czasie gry wygraną gospodarzy przypieczętował po kontrataku J. Pietrzak.

- Bardzo trudne spotkanie. Goście zamurowali swoją bramkę i długo „biliśmy głową w ten mur”. Na szczęście finisz był w naszym wykonaniu bardzo udany – ocenił trener Jarmuty, Grzegorz Niezgoda.

- Długo trzymaliśmy wynik. Byliśmy świadomi tego, ze strata bramki mocno skomplikuje nam ten mecz. I tak się stało. Szkoda, że tego pierwszego gola praktycznie sami sobie wbiliśmy. Potem musieliśmy się „otworzyć” i konsekwencją tego było kolejne stracone przez nas bramki – przyznał grający trener Orawy, Tomasz Zahora.

KS Zakopane – Orkan Raba Wyżna 1:5 (0:2)

Bramki: 0:1 Gromczak 10, 0:2 Gromczak 37, 0:3 Skawski 49, 1:3 M. Grela 50, 1:4 T. Rapta 66, 1:5 Pluta 77.

KSZ: Dziedzic G. Grela (46 Nowobilski), Floryn, Gubała (54 S. Staszel), Stopka – S. Stalmach, K. Stalmach (46 Kwaśniowski), Drabik ŻK, Król, M. Grela – Chrobak ŻK.

Orkan: D. Możdżeń – K. Traczyk (61 Świder), Skwarek, K. Rapta, Lenart ŻK – Teper (71 D. Traczyk), R. Możdżeń Skawski, Gromczak (78 Ł. Rapta), Pluta ŻK – T. Rapta (85 W. Traczyk)

Sędziował: K. Budnik z Nowego Sącza. Widzów: 100

Całe spotkanie to dominacja gości, w pierwszej połowie udokumentowana dwoma golami. W 10 min po klasycznym kontrataku i wymianie kilku podań między zawodnikami Orkana, piłka dotarła w do Gromczaka, który z bliska nie dał szans Dziedzicowi. W 37 min ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie swojego zespołu, po tym jak przejął podanie od Pluty i mimo że nie trafił czysto w piłkę, ta wtoczyła się do bramki obok interweniującego Dziedzica. Minutę później Orkan był bliski zdobycia kolejnej bramki, ale tym razem strzał Pluty zatrzymał się na poprzeczce. Gospodarze w pierwszej połowie sytuacji bramkowej sobie nie stworzyli.
Już w jednej z pierwszych swoich akcji w drugiej połowie przyjezdni zdobyli trzecią bramkę, po świetnej, indywidualnej akcji Skawskiego. Minutę później chwile radości mieli gospodarze. Co prawda pierwszy strzał M. Greli bramkarz Orkana obronił, ale wobec dobitki był już bezradny. Potem jednak dwa kolejne ciosy wyprowadzili rabianie. W 66 min po zagraniu Gromczaka i zgraniu piłki przez Skawskiego, T. Rapta stojąc tyłem do bramki, mimo asysty zdołał się odwrócić i uderzył nie do obrony. Wynik meczu w 77 min ustalił Pluta, ośmieszając całą defensywę zakopiańczyków.

- Rozmiary zwycięstwa nie są istotne. Najważniejsze na ten moment są dla nas punkty, których bardzo potrzebujemy. Na pewno zagraliśmy dobre spotkanie. Udało się uniknąć większej ilości błędów w defensywie. W ofensywie byliśmy w miarę skuteczni, choć o co najmniej dwa kolejne gole mogliśmy się jeszcze pokusić. Wydaje mi się ze wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie, będąc zespołem bardziej zdeterminowanym i lepiej zorganizowanym – ocenił grający trener Orkana, Robert Możdżeń.

- Nie chcę komentować tego spotkania, by nie powiedzieć dwóch zdań za dużo i obrazić kogoś – powiedział mocno zdenerwowany trener KSZ, Dawid Bartos.

LKS Szaflary – Kolejarz Stróże 4:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Bukowy 40, 0:2 Ogorzałek 45, 1:2 Kot 57 , 2:2 Kot 60, 3:2 Gałdyn 74, 4:2 Lach 90.

Szaflary: Zhuk – Lach, Baboń, Cudzich, K. Kantor – Bierówka (46 F. Kamiński), Gałdyn, Kot, M. Kantor (46 Rusnak), P. Kamiński (85 Zięba) – Kłosowski (86 Strama)

Kolejarz: Koszyk – Petryla, Święs, Rak, Matusiak – Przetacznik, Potoniec, Gryzło, Bukowy, Krok – Ogorzałek.

Sędziował: H. Kożuch z Nowego Sącza.

Pierwsza połowa pod dyktando gości. W 9 min po faulu Cudzicha mieli oni rzut karny, ale intencję Kroka wyczuł Zhuk. W 40 min kiks przytrafił się M. Kantorowi, z czego skorzystał Bukowy i w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, dał gościom prowadzenie. W 45 min było już 0:2. Tym razem po podaniu ze środka boiska, piłkę na prawej stronie przejął Ogorzałek, wbiegł w pole karne i pewnie pokonał Zhuka.

Po przerwie mecz nabrał zupełnie nowego oblicza. Metamorfozę przeszli szczególnie gospodarze. Impulsem do lepszej gry były dwa gole Kota, zdobyte w krótkim odstępie czasu. W 57 min pomocnik Szaflar z okolic 30 metra wrzucił piłkę „za kołnierz” wysuniętemu z bramki Kolejarza Koszkowi, a w 60 min dopadł do bezpańskiej piłki na 20 metrze i trafił w górny róg. Gospodarze poszli za ciosem i w 74 min wyszli na prowadzenie, po efektownym strzale z 25 metra Jana Gałdyna. Wynik meczu ustalił w 90 min Lach, dobijając strzał z rzutu wolnego Babonia.

- W pierwszej połowie nie poznawałem swojego zespołu. W przerwie było gorąco w naszej szatni. Padło kilka mocnych słów i to poskutkowało. Dwie zmiany jakie dokonaliśmy też przyniosły zamierzony efekt. Po przerwie już dominowaliśmy na boisku, zdobywając przepiękne bramki. Cieszy zwycięstwo, a korzystając z okazji życzę wszystkim naszym kibicom, zdrowych i pogodnych Świąt – ocenił trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama