11AAA zoładz marek111

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Markiem Żołędziem trenerem NKP Podhala Nowy Targ, którzy w sobotę wyjazdowym spotkaniem z Hutnikiem Nowa Huta zainaugurują rundę wiosenną rozgrywek małopolsko-świętokrzyskiej 3 ligi

Sobotni wygrany mecz sparingowym z Lubaniem Maniowy miał być próbą generalną przed Hutnikiem. Trudno go jednak tak nazwać, patrząc na skład jakim w tym meczu dysponowaliście...

- Zgadza się. Faktycznie taki był cel aby to spotkanie to był taki prawdziwy test przed pierwszym wiosennym meczem o punkty. Niestety nie mogliśmy skorzystać aż z 12 zawodników, którzy zmagają się z problemami zdrowotnymi. Na szczęście poza Mateuszem Hreśką, z którego już wiemy, że w pierwszym meczu nie będziemy mogli skorzystać, to w pozostałych przypadkach są to drobne urazy, jakieś tam naciągnięcia, stłuczenia czy obdarcia, które są głównie skutkiem tego, że trenujemy cały czas na sztucznej murawie. Zawodnicy są jednak pod stałą opieką masażystów i myślę, że raczej nie będzie przeszkód w tym, aby każdy z nich był w pełni dyspozycyjny na sobotę.

Z tych dwóch miesięcy zimowych przygotowań jest pan zadowolony?

- Tak. Zrealizowaliśmy w stu procentach plan jaki sobie założyliśmy. Rozegraliśmy myślę bardzo wartościowe sparingi, w większości których wyglądaliśmy całkiem nieźle, choć wiadomo różnie jest z motywacją zawodników na tego typu spotkania.

Biorąc pod uwagę transfery i tych zawodników których pozyskaliście, poziom drużyny w porównaniu z rundą jesienną poszedł w górę?

- To zweryfikuje liga, ale myślę że w porównaniu z jesienią dysponujemy większym potencjałem. Pozyskaliśmy zawodników którzy na pewno podniosą naszą jakość. Oczywiście kluczowe jest odpowiednie ich wkomponowanie w drużynę, ale właśnie nad organizacją gry poświęcaliśmy mnóstwo czasu i myślę, że coraz lepiej to wygląda.

Ruchy kadrowe były też i w drugą stronę. W ostatniej chwili straciliście najlepszego strzelca w rundzie jesiennej Fabiana Fałowskiego, który zdecydował się przenieść do Pelikana Łowicz...

- To była tylko i wyłącznie decyzja Fabiana. Nikt go z naszego klubu nie chciał się pozbyć. Sam chciał coś stwierdzić. Dostał propozycję z innego zespołu i postanowił z niej skorzystać. A wiadomo: z niewolnika nie ma pracownika, więc na siłę nikt go tutaj nie zatrzymywał. Szkoda, że z nami nie został bo myślę, że z nim w składzie bylibyśmy jeszcze mocniejsi, ale i tak uważam, ze w ofensywie nie mamy na co narzekać. Pozyskaliśmy m.in. Rafała Gadzinę, który myślę, że bez problemu wypełni tę „lukę” jaka powstała po odejściu Fabiana.

Wiosną Podhala ma grać nieco inaczej niż jesienią. Zmieniliście bowiem ustawienie...

- Zgadza się. Wiosną chcemy grać systemem 4-3-3. To jest bardziej płynne ustawienie, które daje więcej możliwości w ofensywie, gdzie zapewne będziemy nieraz zmuszeni grać atakiem pozycyjnym i też jest w miarę bezpieczne jeżeli chodzi o grę defensywną. W meczach kontrolnych wyglądało to całkiem obiecująco. Zobaczymy jak to przełoży się na mecze ligowe, bo to już zupełnie co innego.

Pana zdaniem wiosną układ sił w lidze może się zmienić?

- Myślę, że jakoś znacząco to nie. Jak już to spodziewam się rotacji na miejscach od 4 w dół. Ta pierwsza trójka czyli Gabarania, Soła i KSZO mają na tyle dużą przewagę punktową, że raczej mogą być pewni utrzymania w lidze. Ciekawie zapowiada się walka o miejsca 4-6 które także dają 100 procentowe utrzymanie. Na tę chwilę zajmujemy miejsce szóste i w moim przekonaniu jesteśmy w stanie wiosną ten wynik co najmniej powtórzyć.

Rozmawiał Maciej Zubek