111pod- korona 2111

PIŁKA NOŻNA. Nie będą mile wspominać 16 kolejki rozgrywek małopolsko-świętokrzyskiej 3 ligi zespoły podhalańskie. Podhale Nowy Targ na swoim boisku uległo bowiem 0:2 rezerwom Korony Kielce, z kolei Poroniec Poronin tylko zremisował w Krakowie z rezerwami Cracovii.

Podhale Nowy Targ – Korona II Kielce 0:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Zawierucha 71, 0:2 Załęcki 75.
Podhale: Truty – Basta, Mikołajczyk, Urbański ŻK, Drobnak – Komorek (46 Waksmundzki), Jandura, Świerzbiński (80 Duda), Czubin – Pająk, Fałowski.
Korona II: Oszczenaszenko – Matulak, Załęcki, Rogala ŻK, Bednarski – P. Paprocki (83 Dziubek), Mokrzycki (88 Brela), Kwiecień ŻK (67 Zawierucha), A. Paprocki – Kotarzewski ŻK, Laskowski (74 Słaby).
Sędziował Paweł Gądek z Tarnowa. Widzów: 300

To spotkanie było najlepszym przykładem na to, że miejsca w tabeli poszczególnych drużyn nie mają większego znaczenia kiedy przychodzi do bezpośredniej konfrontacji. Na „papierze" zdecydowanym faworytem tego pojedynku byli bowiem nowotarżanie, którzy przed jego rozpoczęciem mieli w dorobku aż o 14 punktów więcej i plasowali się dziesięć pozycji wyżej niż kielczanie. Boisko mocno zweryfikowało te prognozy. To goście byli w tym starciu stroną dominująca, zdecydowanie lepiej zorganizowaną i posiadającą znacznie więcej argumentów głównie w poczynaniach ofensywnych. Podhalanom wyraźnie przytrafił się słabszy dzień.

- To był zdecydowanie najsłabszy nasz mecz w tej rundzie. Można powiedzieć, że nie było nas dzisiaj na boisku. Cały mecz przespaliśmy. Kompletnie nie robiliśmy tego o czym mówiliśmy sobie w szatni – przyznał po spotkaniu napastnik Podhala, Fabian Fałowski.

Kto wie jak potoczyłoby się jednak to spotkanie gdyby w 19 min lepiej zachował się Bartłomiej Pająk, który skiksował na 10 metrze przed bramką rywali. W odpowiedzi w 24 min Andrzej Paprocki – najlepszy zawodnik tego meczu - po indywidualnej akcji uderzał mocno z 16 metrów, ale dobrze w bramce Podhala spisał się Dawid Truty. To były tak naprawdę jedyne groźne i warte odnotowania sytuacje z pierwszej połowy.

Druga zaczęła się od okazji Fałowskiego, który trafił jednak tylko w boczną siatkę. Potem inicjatywa należała już do przyjezdnych. W 50 i 68 min gole mógł dla nich zdobyć Piotr Paprocki. Za pierwszym razem przegrał starcie sam na sam z Truty, a za drugim tuż przed bramką piłkę z nogi zdjął mu Peter Drobnak. W 71 min goście jednak dopięli swego. Po raz kolejny A. Paprocki na lewej stronie „zakręcił" nowotarskimi obrońcami, mocno zacentrował wzdłuż linii bramkowej w pole karne, gdzie z najbliższej odległości piłkę głową do bramki skierował wprowadzony na boisku 4 minuty wcześniej Adam Zawierucha. W 75 min było już 0:2 po kapitalnym uderzeniu z blisko 40 metra Macieja Załęckiego. W 90 min blisko gola honorowego był Mateusz Urbański, ale po jego strzale z rzutu wolnego efektowną paradą popisał się Oszczanaszenko.

GALERIA Z MECZU

- Myślę, że to było bardzo dobre spotkanie, poziomem na pewno nie ustępujące meczom drugo a nawet pierwszoligowym. My przede wszystkim zagraliśmy bardzo mądrze, konsekwentnie i zdecydowanie, co pozwalało nam stwarzać kolejne okazje bramkowe. To cieszy, martwi z kolei ciągły problem ze skutecznością – ocenił trener Korony II, Sławomir Grzesik.

- Faktycznie, mecz mógł się podobać. Toczył się w dobrym tempie, dużo było twardej, męskiej walki z obu stron. Wydaje mi się, że gdyby Korona grała w lidze większość meczów na takim poziomie jak zagrała z nami, to na pewno plasowała by się w tabeli znacznie wyżej. Chcieliśmy bardzo wygrać to spotkanie i umocnić się w czołówce. Niestety rywal dzisiaj na niewiele nam pozwolił. Goście byli mocno zdeterminowanym zespołem, zresztą to charakteryzuje kielecką drużynę, również tą ekstraklasową. My nie wyglądaliśmy dobrze w tym spotkaniu. Mieliśmy duże problemy ze stwarzaniem sytuacji ofensywnych. W dodatku popełniliśmy błąd po którym straciliśmy pierwszego gola, a po chwili strzał życia jednego z zawodników Korony, podciął nam skrzydła – przyznał szkoleniowiec Podhala, Marek Żołądź.

Cracovia II – Poroniec Poronin 2:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Gadzina 6, 1:1 Kotwica 56, 2:1 Panek 66, 2:2 Nowak 86.
Poroniec: Zając – Kępa (75 Dudzik), Pluta, Piszczek, Kogut – Madejski, Nowak, Wolański, Gryźlak - Gadzina, Łyduch.

Poroniec prowadził od 6 min, po tym jak Rafał Gadzina sfinalizował składny kontratak. Jedno bramkowe prowadzenie podopieczni Tomasza Rogali utrzymali do prezerwy. Straty i to z nawiązką krakowianie odrobili w pierwszych 20 minutach drugiej połowy. Wyrównał w 56 min Mateusz Kotwica, a w 66 min na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Mariusz Panek. Do remisu doprowadził w 86 min Paweł Nowak, który mimo asysty dwóch krakowskich obrońców, skutecznie dobił strzał Mariusza Łyducha.

- Mimo, że w naszej sytuacji ten remis to bardziej strata dwóch punktów niż zysk jednego, to jednak uważam, że zagraliśmy jedno z lepszych spotkań w tej rundzie, a już na pewno najlepsze odkąd przejąłem drużynę – uważa trener Porońca, Tomasz Rogala – Przede wszystkim mam tutaj na myśli organizację gry. W pierwszej połowie to była mocna nasza strona. Dzięki temu potrafiliśmy ograniczyć poczynania przeciwnika, który co prawda częściej był przy piłce, ale większego zagrożenia nie stwarzał. A my oprócz strzelonej bramki, mieliśmy jeszcze co najmniej trzy okazje na kolejne bramki i po 45 minutach powinniśmy prowadzić wyżej. Niestety w drugiej połowie przytrafiły się nam dwa błędy, które przeciwnik bezlitośnie wykorzystał. Determinacją, zaangażaniem i wolą walki doprowadziliśmy do remisu w samej końcówce i za to chłopakom bardzo dziękuję – dodał szkoleniowiec.