Wojtek Stankiewicz

Wojciech Bożydar Stankiewicz minął się 1 czerwca, w wieku 84 lat, zakochany w górach, szczególnie w Tatrach, zasłużony działacz dla turystyki górskiej, o bogatym życiorysie i dokonaniach, także dla swojej rodzinnej Wielkopolski, Poznania, gdzie również i na tej ziemi zaznaczył swą obecność.

Człowiek ciepły, uczynny, pogodny, o dużej wiedzy górskiej, nie zadufany… mógłbym długo tak wymieniać, gdyby nie to, że przyszło mi wspominać, a jakoś nie dochodzi do mnie jeszcze, że z Wojtkiem już nie powędruję, nie spędzę górskich wieczorów przy watrze, nie będzie więcej okazji do rozmów. Byliśmy w Tatrach, Bieszczadach, Beskidach Zachodnich, zaglądał do „moich” Pienin… W końcu powędrował w te najwyższe góry, gdzie na pewno będzie miał okazję „łoić” (ze slangu wspinaczkowego) nowe drogi, znakować szlaki i szkolić adeptów górskich, którzy – to sobie wyobrażam - czekali na taką okazję.

Wspomnę – jak już wypadło na mnie – jego zawodową i górską drogę, bo miał osiągnięcia, oj miał! Urodził się w Poznaniu 23 czerwca 1936 r., podczas okupacji uczęszczał na tajne komplety, a po wojnie naukę dokończył w Szkole Podstawowej nr 7, maturę zdał w 1953 w III Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kantego, studia kontynuował na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, gdzie w 1959 w Katedrze Geofizyki Geologicznej napisał pracę dyplomową „Wstępny projekt aparatury do modelowania fal sejsmicznych”, otrzymał tytuł mgra inż. geologii o specjalności geofizyka poszukiwawcza. Pracował w Przedsiębiorstwie Geofizyki Przemysłu Naftowego w Krakowie, Przedsiębiorstwie Geologiczno-Inżynierskim Budownictwa Wodnego w Warszawie, tu m.in. brał udział przy pracach stopni wodnych w Tylmanowej na Dunajcu, także na Wiśle (Wisła Czarne), górskich rzekach w Przyborowie i Jeleśni. Wiedzę praktyczną poszerzał jako sztygar zmianowy w Kopalni Węgla Brunatnego „Adamów” w Turku (na Oddziale Odwodnienia). Po powrocie do Poznania podjął pracę w Przedsiębiorstwie Hydrogeologicznym, rozpoczynając od starszego inżyniera w Dziale Wiertniczym do kierownika w Dziale Geofizyki. Zapisał się w swoim zawodzie wprowadzeniem do prospekcji geologicznej nowoczesnej metody geofizycznej umożliwiającej wykrywanie struktur geologicznych służących do lokalizacji ujęć wód podziemnych w Wielkopolsce, na Pomorzu i w innych regionach. Autor ponad stu opracowanych dokumentacji badań geofizycznych dla celów hydrogeologicznych. Kto żył w tych czasach będzie wiedział, co to za wysokie wyróżnienie otrzymał za wybitne zasługi dla polskiej geologii – Order Sztandaru Pracy II klasy.

A ukochane góry? Rozpoczął swoją wędrówkę zdobyciem w 1949 kłodzkiego Śnieżnika. Jednak nie tylko w górach się zapisał, także na swojej wielkopolskiej ziemi i te dokonania będą się przeplatać. W 1951 ukończył kurs przewodników PTTK po Poznaniu, dlaczego to podkreślam? Kurs ukończył w wieku 16 lat i był w historii Poznania najmłodszym przewodnikiem po mieście.

W tymże roku wstąpił do PTTK, zdobył uprawnienia przodownika Odznaki dla Młodzieży, a od 1952 zaczęły się Tatry, zapisał się na kurs przewodników tatrzańskich, zdał egzaminy, ale uprawnień nie otrzymał! Wtedy wymagane były umiejętności jazdy na nartach, a tego nie potrafił. Był jednak członkiem Koła Przewodników Tatrzańskich, o czym uśmiechając się wspominał, wydawało mi się, że czasami smutnawo. W 1975 ukończył kurs w skałkach podkrakowskich organizowany przez krakowski Klub Wysokogórski, a później ostrzył już ostrogi wspinaczkowe w Tatrach. Tak, uprawiał wspinaczkę, ale sam utrzymywał, że ekstremalnych dróg nie robił z szacunku dla Tatr, jednakże to co przeszedł uważał, że poznał trasy dla zwykłego śmiertelnika niedostępne. Wymieniał m.in. drogę na Niżne Rysy przez Tomkowe Igły, Wołową Turnię Mięguszowiecką (powtórzył drogę Korosadowicza), filar Mięguszowieckiego Szczytu, południowy filar Koziego Wierchu, Kościelec zachodnią i wschodnią ścianą.

W 1956 uczęszczał na kurs przodownika turystyki górskiej. Z tego kursu miał wspomnienie powtarzane w zaufanym gronie. Wycieczkę szkoleniową na Babią Górę w warunkach ekstremalnych, w śniegu i mrozie prowadził Antoni Mizia, który polecił mężczyznom założenie kalesonów tyłem do przodu, wówczas spodnie miały rozporki guzikowe. W ten sposób mężczyźni chronili swoje przyrodzenia przed zimnem, kto tego nie zrobił poniósł surowe konsekwencje. Udzielał się w kole PTTK przy AGH, znakował szlaki Beskidu Średniego.

Zapisał się w historii górskiej turystyki akademickiej. Od 1958 prowadził turnusy studenckie w Beskidach i Tatrach. Właśnie w Tatrach był kierownikiem rajdów „Wszechstudenckich”, dlaczego takich? Aby zastąpić w nazwie „ogólnopolskich”! Chlubił się ksywką „Członek Zjawy”. Mnie też to zastanawiało, aż kiedyś mi wytłumaczył. W SKPG istniały takie nieformalne grupy (struktury) używające oryginalnych nazw. Jedną z nich było Kółko Rolnicze Jasna Przyszłość oby Żyło Wiecznie, którego był członkiem, a że rzadko bywał na spotkaniach otrzymał ksywkę „Członek Zjawa”.

Był jednym z współorganizatorów Oddziału Akademickiego PTTK w Krakowie, przewodniczył Komisji Turystyki Pieszej. W 1959 otrzymał uprawnienia przodownika turystyki górskiej na Beskidy Zachodnie i Tatry (nr 1348), później poszerzył uprawnienia na Beskidy Wschodnie, Sudety i Góry Świętokrzyskie. Był członkiem założycielem Studenckiego Koła Turystyki Górskiej w Krakowie, zajmował się szkoleniem kadry studenckich obozów wędrownych. Przez trzy lata był zastępcą pełnomocnika Rady Naczelnej ZSP na szlakach tatrzańskich, w tym czasie kierował pierwszymi studenckimi rajdami tatrzańskimi (1959-1960).

Stankiewicz

W Poznaniu przewodniczył Podkomisji Szlaków, odnawiał je w województwie poznańskim, szkolił znakarzy na kursach, był przodownikiem turystyki pieszej I klasy (nr 121) i Instruktorem Kształcenia Kadr PTTK. W 1965 współorganizował Okręgową Komisję Turystyki Górskiej ZW PTTK w Poznaniu, był członkiem Komisji Turystyki Górskiej i Klubu Górskiego „Grań”, wykładał na kursach (z dziedziny geologii), uczestniczył w pracach Terenowego Referatu Weryfikacyjnego GOT.
Od 1978 związał się z Biurem Podróży i Turystyki „Almatur” w Poznaniu, szkolił kadrę prowadzącą obozy wędrowne w górach Bułgarii, Czechosłowacji i Rumunii. Organizował Studencką Bazę Namiotową pod Maliowicą w górach Riła, kierował nią przez dziesięć lat! Wspólnie z Krzysztofem Zimnym napisał przewodnik „Riła”, a samodzielnie „Stara Płanina (Bałkan)”. Organizował Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej PTTK, będąc jego prezesem. Posiadał uprawnienia Organizatora Turystyki, Strażnika Ochrony Przyrody, pilota wycieczek zagranicznych, był członkiem Bułgarskiego Związku Turystycznego (BTS).

W strukturach PTTK był członkiem Komisji Turystyki Górskiej Zarządu Głównego PTTK (1977-2001), przewodniczącym Podkomisji Klubów Górskich (1993-2001) i od lat 80. minionego wieku razem byliśmy członkami Podkomisji Kultury i Historii Turystyki Górskiej. W ramach tejże komisji był w latach 2004-2016 kustoszem Bieszczadzkiego Ośrodka Kultury Turystyki Górskiej „Zielony Domek” w Ustrzykach Górnych.

W pracy zawodowej wyróżniony został oprócz wspomnianego orderu, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Odznaką Za Zasługi dla Województwa Poznańskiego i podobną dla Województwa Leszczyńskiego, Honorową Odznaką Miasta Poznania. Natomiast w PTTK srebrną i złotą Honorową Odznaką, Medalem Komisji Turystyki Górskiej i cenionym przez siebie Medalem Franciszka Jaśkowiaka za Zasługi w Rozwoju Turystyki i Krajoznawstwa w Wielkopolsce. W 2009 uhonorowany został tytułem Członka Honorowego PTTK.

Wspomniałem o głównych wyróżnieniach i odznaczeniach, myślę że dla gór i ludzi z nimi związanymi ważniejsze jest to, że pożegnał się z nimi godnie, zostawiając zaorane i zasiane zagony dla następców.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Poznaniu, 4 czerwca, na cmentarzu przy ulicy Lutyckiej.

Ryszard M. Remiszewski
Tekst i fot.