Dzisiaj już ósma rocznica katastrofy smoleńskiej. Jak było wówczas w Katyniu na miejscu podwójnej tragedii Polaków? O swych przeżyciach tuż po katastrofie dzielił się reprezentujący ziemię podhalańską poP1050819 wynikseł Edward Siarka.

- Na miejsce uroczystości dojechaliśmy wcześnie rano. Byliśmy akurat pomiędzy grobami katyńskich ofiar, czytaliśmy tablice, gdy któryś z posłów odebrał telefon z informacją, że doszło do katastrofy. Początkowo nie wiedzieliśmy, że była tak wielka... Zadzwoniłem do ministra Marka Surmacza, potwierdził, że rozbił się samolot prezydencki. Potem potwierdziła nam to strona rosyP1050831 wynikP1050841 wynikjska i nasza ambasada – relacjonował w rozmowie ze mną w sobotę 10 kwietnia 2010 roku przed południem drżącym głosem poseł ziemi Podhalańskiej Edward Siarka, mieszkaniec gminy Raba Wyżna.

- Jestem w wielkim szoku, tak jak my wszyscy. Jeszcze wczoraj późnym wieczorem rozmawiałem o pracach sejmowych z Aleksandrą Natalli - Świt, a dziś nie żyje... Przecież każdy z nas mógł być w tym samolocie. Dużo osób chciało być na uroczystościach w Katyniu. Ostatecznie ok. 60 posłów pojechało pociągiem, kto będzie w nim, a kto w samolocie ważyło się do ostatniej chwili. Były perturbacje. Strona rosyjska i białoruska nie chciały się początkowo zgodzić, by do pociągu doczepiono kolejne dwa wagony, ostatecznie pociąg liczył jednak ich aż 17.

Poseł ok. godziny 14 zadzwonił i powiedział, że zapadła decyzja o natychmiastowym powrocie wszystkich do kraju.

Wyjeżdżamy o godzinie 16: żołnierze, rodziny Katyńskie i politycy. Nie będzie już zaplanowanej wizyty w polskiej parafii ani spotkania z Polonią. Poseł podkreślał, że jako historyk z wykształcenia z pełną świadomością może powiedzieć, że ani Polska, ani Europa, ani Świat nie odnotowała jeszcze takiej tragedii, by w jednym miejscu i w jednej minucie zginęły elity polityczne kraju.

- To dramat naszego kraju. Zginęła prawie cała polska prawica. Teraz Smoleńsk otaczają polskie groby. Przeżywamy tu kolejny dramat. Katyń jest ponownie symbolem wielkiej niebywałej tragedii. Znowu na tym obcym terytorium ginie elita państwa. Konsekwencje polityczne będą ogromnie, nie obawiam się powiedzieć, że zachwiało to zdarzenie fundamentami naszego państwa. Na pewno teraz będziemy pytać o przyczyny przez kolejne lata, zastanawiać się... Pytać: dlaczego? Tragedia ta pokazuje, że kolejny raz w ciągu minuty zmienia się historia. Tak było, gdy zginął generał Sikorski w katastrofie na Gibraltarze, czy nasz pierwszy po wojnie prezydent... Muszę dodać, że sam zajmuję się sprawami bezpieczeństwa, działając w komisji. Teraz będziemy musieli sobie sami odpowiedzieć na pytanie: co przez ostatnie 20 lat zrobiliśmy w sprawie bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie? Poseł podkreśla, że przecież nie tak dawno w 2008 roku w wypadku lotniczym zginął kwiat polskiego wojska. Czy ta tragedia nikogo nic nie nauczyła.

Poseł dodał, że na miejscu jeszcze w lesie katyńskim wśród uczestników mszy żałobnej pojawiły się pytania: jak do tego doszło, skoro trzy dni temu samolot lądował bez problemu? Dlaczego prezydent miał lądować w Mińsku, skoro wówczas nie zdążyłby na uroczystości?

Wiem od borowców, że samolot kilka razy podchodził do lądowania. Podobno miał też na wysokości ok. 300 m zrzucać paliwo, co utrwalił jeden z dziennikarzy, a to świadczyłoby o tym, że samolot już w powietrzu miał problemy...

BEATA SZKARADZIŃSKA