Podhale Region

Środa, 26 lipiec 2017

Ostatnia aktualizacjaŚr, 26 Lip 2017 1pm

Jesteś tutaj: Home Społeczeństwo Magazyn Bronek Czech i Helenka Marusarzówna - opowiada Wojciech Szatkowski

Reklama

Społeczeństwo

Bronek Czech i Helenka Marusarzówna - opowiada Wojciech Szatkowski

DSC03352

ZAKOPANE. „Wieczór w Czerwonym Dworze”, tym razem zdominowali „ Patroni Memoriału im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny (1946-1994) - sportowcy i patrioci”. To bowiem o nich prelekcje wygłosił Wojciech Szatkowski. W wykładzie uczestniczyli liczni słuchacze, ludzie kultury, sportu i nauki.

Bronisław Czech i Helena Marusarzówna – szkice do portretu pięknych ludzi, była to swoista lekcja historii i biografii tych zasłużonych dla sportu i historii dwojga zakopiańczyków. W ten świat słuchaczy wprowadził Wojciech Szatkowski. Podkreślił, że w zasadzie są to postacie znane, jednak może nie do końca. - Chciałbym dziś odejść od formuły książkowej, a spotkanie poprowadzić na zasadzie zdjęć z albumu rodzinnego – mówił Wojciech Szatkowski.

Obie postacie łączył sport, narty i miłość do Polski, za co zapłacili podczas niemieckiej okupacji najwyższą cenę. Oboje zginęli z rąk okupantów. Bronisław w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, gdzie trafił w jednym z pierwszych transportów. Miał nr 349, a Helena złapana, jako kurier tatrzański, została rozstrzelana. Mimo wielu tortur nie wydała nikogo. Po II wojnie światowej o ich pamięć zadbali ich najbliżsi.

Oni byli piękni wewnętrznie, wychowani przez sport. Byli to ludzie niepośledni – mówił Wojciech Szatkowski. Każde z wyświetlanych przez niego zdjęć opowiadało inną historię, związaną bądź z Bronisławem Czechem, bądź młodszą od niego o 10 lat Heleną Maruszarzówną.

Z kolejnych fotografii wyłaniały się wspomnienia, także i bardzo osobiste, bo Bronisław Czech bardzo blisko przyjaźnił się z ciocią Wojtka Szatkowskiego. Były one przeplatane anegdotami i ciekawymi historyjkami, sprawiającymi, że postacie obu sportowców stawały się bliskie i ludzkie. Wojciech Szatkowski wyjaśniał, iż zarówno Helena, jak i Bronek walczyli w strukturach Państwa Podziemnego, jednak Helena była kurierem, Bronek – łącznikiem. To dlatego Helena jest pochowana wśród kurierów na Pęksowym Brzysku.

Wojciech podkreślał wszechstronne sportowe i artystycznych zdolności i upodobania Bronka, który sam nie widział w nich nic nadzwyczajnego. Zachwycał się pięknem i sportowymi umiejętnościami Heleny pochodzącej z bardzo biednej zakopiańskiej rodziny. Wspominał, że była jedną z najpiękniejszych góralek, wysoką, postawną, o błękitnych oczach i blond włosach.

Bronisław Czech, o czym warto przypominać, był wielokrotnym mistrzem Polski w skokach narciarskich. Urodził się w 1908 roku. Od dziecka uprawiał sport wszelakich dyscyplin. W 1931 roku w Ponte di Legno skacząc 79,5 m pobił rekord świata i otrzymał niezwykłe trofeum przepiękny puchar z napisem. Bronisław brał też udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Lace Placid w 1932 roku i IV Zimowych Igrzyskach w Garnisch – Partenkirchen w 1936 roku. Startował w Zimowych Igrzyskach w Saint Moritz i w Mistrzostwach Świata Międzynarodowej Federacji FIS w Soleftea w Szwecji w 1934 roku. Rok przed wybuchem II wojny światowej w 1938 roku uczestniczył w Mistrzostwach Świata w Lahti.

Bronisław był jednak nie tylko skoczkiem. Biegał na nartach, a latem uprawiał lekkoatletykę. Był również instruktorem narciarstwa i trenerem oraz taternikiem, ratownikiem górskim GOPR. Latem chętnie pływał na kajaku. Był też pilotem i instruktorem szybowcowym, uważał bowiem, że to pomaga mu w skokach. Był i aktorem. Zagrał w filmie pt. „Biały ślad”.

Bronisław miał i duszę artysty. Rzeźbił i pięknie malował. Lubiła malować zbójników, góry i naturę. Te jego umiejętności sprawiły, że w obozie koncentracyjnym w Auschwitz Bronek robił po kilkadziesiąt łyżek drewnianych dzienne dla więźniów. Malował dla SS-manów, robił dla nich pamiątki. Pięknie zdobił wysyłane do domu listy. Na jednym z nich namalował Matkę Bożą z Auschwitz. Gdy wiedział, że już nie wyjdzie z obozu żywy zasugerował narzeczonej by poszukała sobie kogoś innego. Zmarł, bo serce mu nie wytrzymało.

Wojtek Szatkowski wiele mówił i o pięknej Helenie Maruszarzównie, „Tatrzańskiej Orlicy”. – Urodziła się 17 stycznia 1918 roku w biednej rodzinie. Była córką Jana Marusarza i Heleny z Tatarów. Pochodziła z bardzo usportowionej rodziny. Dziadek Helenki Szymon Tatar, gdy przyszła na świat, nie był zbyt zadowolony, że w rodzinie urodziła się kolejna dziewczyna – mówił Wojciech.

Od najmłodszych lat Helenka pokochała sport, tak jak jej bracia i siostry. Miała narty zrobione z drewna leżącego za domem. - Cała szóstka rodzeństwa Marusarzów jeździła na nartach: najstarszy Jan oraz Stanisław, Zofia, Bronisława, Maria i w końcu Helenka. Wraz z innymi dziećmi stała na czapce, gdy inne dzieci jeździły na nartach, bo nie miała butów... Jednak już w latach 30-tych wygrała piękne narty. Helena Maruszarzówna była doskonałą narciarką alpejską, jeździła po męsku, na krawędzi nart. W latach 1936-1939 była najlepszą polską zawodniczką narciarską. Była siedmiokrotną mistrzynią Polski w konkurencjach alpejskich, takich jak: bieg zjazdowy, slalom i kombinacja. W całej historii polskiego narciarstwa była z pewnością jedną z najbardziej utalentowanych polskich narciarek alpejek. Wojtek Szatkowski podkreślił, że gdyby nie śmierć, która przerwała jej życie, z pewnością osiągnęłaby jeszcze wiele w sporcie.

Helena zakosztowała i aktorstwa. – Była dublerką w „Halce” – opowiadał Wojciech Szatkowski. Gdy tylko wybuchła II wojna światowa poszła na szlak kurierski. Tak była bowiem wychowana, tak zresztą, jak i inni polscy sportowcy, którzy w czasie okupacji ruszyli do walki. Helenka kursowała przez zieloną granicę do Budapesztu. Niestety szybko wpadła w ręce okupanta. Pomimo nieludzkich tortur nie wydała nikogo. Została zgładzona 12 września 1941 roku przez Niemców.

Willa „Czerwony dwór” podczas wykładu była wypełniona licznymi gośćmi. Wśród których było wielu ludzi związanych z sportem i kulturą Podhala. Był i rektor, profesor Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu ks. dr hab. Stanisław Gulak, prywatnie pasjonat narciarstwa, dla którego sport i narty są ważną częścią życia. – Prelekcja była dla mnie niezapomnianą lekcją – podkreślił ks. dr hab. Stanisław Gulak w rozmowie z Wojciechem Szatkowskim.

Czerwony dwór został wybudowany w 1902 roku przez Wojciecha Roja dla Oktawii Lewandowskiej, w latach 1918-19 zamieszkała przez Stefana Żeromskiego z synem Adamem, a latem 1930 roku przez Karola Szymanowskiego. Po II wojnie światowej to tu była tu placówka grupy Józefa Kurasia „Ognia”. Po likwidacji oddziału budynek został przejęty na cele oświatowe.

Tutaj duża galeria zdjeć

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zastrzega sobie jednak prawo do nie publikowania ich, zwłaszcza tych, które zawierają wulgaryzmy, epitety powszechnie uznane za obraźliwe, nawołują do zachowań niezgodnych z prawem, obrażają osoby publiczne i prywatne, inne narodowości, rasy, religie itd.
Komentarze nie dotyczące danego tematu, atakujące personalnie innych komentatorów i autorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz uwagi skierowane do Redakcji – będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama

Nasi partenrzy

TV Podhale

logonaszkasprowy

fottboll

Taxi Rabka-Zdrój

Nasi partenrzy

nspj

mbludzm pl m

Tarnów In

 

Nasi partenrzy

zakopanedlaciebie.pl


natatry.pl


Resort Kościelisko

Reklama