mecze podhaleregion

Jan Paweł II powiedział kiedyś, że ze wszystkich rzeczy nieważnych, piłka nożna jest tą najważniejszą. Przekonujemy się o tym obecnie, bo choć na nasze głowy spadły duże problemy, a priorytetem jest na ten moment ochrona zdrowia i życia, to brak futbolu stanowi dla kibiców spore utrapienie. Nie gra Liga Mistrzów, nie gra Premier League, Ekstraklasa, Bundesliga, Serie A.

Można tak wymieniać, bo nie gra prawie nikt. Wyjątki da się policzyć na palcach jednej ręki. Ale zawieszenie wszelkich rozgrywek to problem dużo poważniejszy. Kibic jakoś to przecierpi. Obejrzy film, zagra w grę, spędzi czas z najbliższymi. Oczywiście dalej będzie mu brakować futbolu, ale jakoś sobie w tej sytuacji poradzi.

Pieniądze

Zdecydowanie większe zmartwienia spadają w takim momencie na wszystkich, dla których piłka nożna to w jakimś stopniu praca. Kluby notują ogromne straty, bo nie zarabiają na meczach, transmisjach, gorzej sprzedają się klubowe pamiątki, a piłkarzom przecież płacić trzeba. Tym bardziej warto docenić gest niektórych drużyn, które zgadzają się na zmniejszenie pensji w tych trudnych momentach.

Muszą oni zdawać sobie sprawę, że czasowe ograniczenie ich zarobków może po prostu uratować byt klubu, który w lepszych czasach znów pozwoli zarabiać im większe pieniądze. Jeśli na tym etapie dalej będą upierać się, że mimo aktualnego niewykonywania swoich obowiązków, chcą dostawać tyle, ile mają w umowie, to zaraz ten klub może po prostu zbankrutować. A wtedy nie zarobią już nic. 

Na ograniczenie pensji zgodzili się już choćby piłkarze i sztab Wisły Kraków, Śląska Wrocław, czy przechodząc na zagraniczne rynki - Borussii Moenchengladbach. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie postąpią inni.

Dokończenie rozgrywek

Innym problemem, co oczywiste, jest natomiast dokończenie trwającego sezonu. Wydaje się, że piłkarze szybko nie wrócą na murawy, a przecież rozgrywki nie mogą ciągnąć się w nieskończoność. W większości lig pozostało jeszcze kilkanaście kolejek. Dochodzą do tego jeszcze krajowe i europejskie puchary. Jeśli pandemia będzie się przedłużać, dokończenie sezonu będzie naprawdę wątpliwe.

A wtedy kilkadziesiąt rozegranych już kolejek pójdzie do kosza. Przy stoliku trzeba będzie też zdecydować, kto jest mistrzem, kto spada, kto awansuje do pucharów. Wiele drużyn będzie w takim przypadku zwyczajnie poszkodowanych, bo przecież w rzeczywistości mieliby jeszcze czas na poprawienie swojej sytuacji. Nawet ci, którzy w ten sposób zyskają, będą czuli dziwny niesmak. Bo zdobycie takiego tytułu mistrzowskiego na pewno nie będzie smakowało tak samo. Mowa oczywiście o sytuacji, w której za oficjalne wyniki zostaną uznane te, które obowiązują teraz. Po ostatniej rozegranej kolejce, bo to najbardziej prawdopodobna opcja.

Może się jednak okazać tak, że sezon zostanie anulowany. Wtedy nikt nie zostanie mistrzem, pewnie nikt nie spadnie. Kolejne rozgrywki zaczną się w takim samym składzie, jak poprzedni sezon. A to doprowadzi do kolejnych pretensji, kolejnych absurdów. Bo przecież np. ktoś był o krok od awansu do wyższej ligi. Choćby włoskie Benevento, które na ten moment ma 20 punktów przewagi nad wiceliderem, 22 nad miejscem barażowym. Klub powinien więc przygotowywać się powoli do fety, a może się okazać, że w następnym sezonie znów zagra w Serie B. Najnowsze informacje dotyczące meczów oraz ich typów znajdziesz pod tym linkiem.

Wyobraźmy sobie też, że Liverpool, mimo 25 punktów przewagi nad drugim Leicester może nie zostać mistrzem Anglii. Chociaż w rzeczywistości mógłby sobie ten tytuł zapewnić już w najbliższych kolejkach. Szanse na to, że ktoś wyprzedziłby ich w tabeli są matematycznie iluzoryczne, praktycznie zerowe. Ale oficjalnie są, więc jeśli sezon zostanie anulowany, “The Reds” nie zdobędą oczekiwanego od 30 lat tytułu.

Wydaje się, że żadne rozwiązanie nie jest teraz dobre. Najlepiej byłoby oczywiście wrócić do grania, dokończyć sezon, rozdać wtedy nagrody. Ale na ten moment trudno w taki scenariusz uwierzyć. Rozgrywki musiałyby ruszyć dość szybko, na co się póki co nie zapowiada.

A jeśli nie ruszą, wtedy wszelcy decydenci znajdą się między młotem, a kowadłem. I jakąś decyzję będą zmuszeni podjąć.